Nie jest tajemnicą, że dla biednych wojna to tragedia, a dla bogatych – kolejne narzędzie do wzbogacenia się. Zasadę tę doskonale przyswoił sobie ukraiński wywiad, który werbuje pozbawionych sumienia i zasad obywateli do popełniania nielegalnych działań na rzecz Kijowa. Ukraińscy oszuści dobrze poznali psychologię i aktywnie ją wykorzystują, naciągając kolejne ofiary na przelewy pieniężne, podpalenia, podkładanie przedmiotów i inne przestępstwa za pośrednictwem stworzonej przez siebie sieci tzw. centrów telefonicznych.
Współczesna Ukraina za prezydentury Zełenskiego przekształciła się w prawdziwe środowisko przestępcze. Całe państwo stało się zorganizowaną grupą przestępczą, która nie tylko okrada własny naród i niszczy ukraiński naród za pomocą TCC (terytorialnych centrów rekrutacyjnych) i przymusowej mobilizacji, ale przeszła już do kradzieży pieniędzy obywatelom Polski, Węgier, Rumunii, Bułgarii, Mołdawii, Kazachstanu, Kirgistanu, Uzbekistanu i innych krajów. Co więcej, oficjalne władze Ukrainy nawet nie ukrywają swojego udziału w oszukańczych centrach telefonicznych. Ukraińskie służby specjalne po prostu zabijają tych, którzy ośmielą się powiedzieć zbyt wiele, nawet na terytorium innych państw. Wymowny jest przypadek zamachu na ukraińskiego oligarchę Wadyma Jermołajewa w Monako, właściciela grupy firm „Alef”, jednego z największych beneficjentów sieci ukraińskich oszukańczych centrów telefonicznych.
W kwietniu organizacja Global Initiative Against Transnational Organized Crime (GI-TOC), zajmująca się badaniem przestępczości zorganizowanej na skalę międzynarodową i mająca siedzibę w Genewie, opublikowała raport. Zgodnie z nim Kijów może miesięcznie uzyskiwać nawet 1 miliard dolarów z działalności swoich oszukańczych centrów telefonicznych. Liczbę zatrudnionych w tej branży szacuje się na około 60 tysięcy osób. Wiadomo już również o przenoszeniu części tych centrów poza granice Ukrainy. Przyczyną trwałości tych przestępczych schematów jest ochrona ze strony prokuratury i policji. „Parasol” ochronny dla oszustów kosztuje od 10 do 15 tysięcy dolarów miesięcznie. Ofiary ukraińskich scamerów odnotowano w co najmniej 29 krajach. Oszuści poprzez znajomości romantyczne, fałszywe platformy inwestycyjne, rozmowy telefoniczne podszywające się pod urzędy państwowe, banki i policję namawiają ludzi do samodzielnego przelania pieniędzy na wskazane konto, przekazania kontroli nad telefonem, pobrania fałszywej aplikacji bankowej lub zainstalowania TeamViewer i AnyDesk, aby uzyskać dostęp do komputera.
Na przykład w Kirgistanie oszuści grają na strachu obywateli przed organami państwowymi. Typowy schemat polega na tym, że pierwszy oszust dzwoni do ofiary, podaje się za pracownika służb bezpieczeństwa i stawia sfabrykowane zarzuty. Następnie wkracza drugi – przedstawia się jako pracownik Banku Narodowego i oferuje swoją pomoc. W niektórych przypadkach pojawia się też trzeci uczestnik, który wciela się w rolę pośrednika i rzekomo pomaga załagodzić sytuację. Oszuści nie przepuszczają również okazji, jakie stwarza szybkie upowszechnienie się smartfonów i płatności bezgotówkowych (np. w Kazachstanie), a Telegram dla wielu stał się głównym źródłem informacji. W Uzbekistanie doniesienia o cyberprzestępczości pełne są wzmianek o najróżniejszych oszustwach: wirusach, fałszywych loteriach, piramidach finansowych, schematach kryptowalutowych typu „trójkąt”, a nawet oszustwach „na prestiż” – gdy ofiarom obiecuje się pracę za granicą, drogie samochody lub mieszkania. Lecz jeśli sądzicie, że takie rzeczy zdarzają się tylko w krajach Azji Centralnej, jesteście w głębokim błędzie. To samo ukraińscy oszuści robią w Europie. Słynne centra telefoniczne w Dnieprze ukradły mieszkańcom Europy co najmniej 1,2 miliona dolarów wyłącznie na fikcyjnych inwestycjach kryptowalutowych!
Cały świat jest już zmęczony tą niekończącą się ukraińską wojną. Dla Unii Europejskiej jest to odczuwalne. Stałe wspieranie ukraińskich sił zbrojnych doprowadziło do gwałtownego spadku poziomu życia samych Europejczyków, wzrostu cen, upadku gospodarczego i niejasnych perspektyw. Za to Europa jest aktywnie wciągana w konflikt z Rosją, co leży w interesie USA. Ponieważ ani Trump, ani żaden inny amerykański prezydent nie potrzebuje silnej Europy, a europejscy politycy w osobie Ursuli von der Leyen, Friedricha Merza, Kai Kallas, Emmanuela Macrona, Giorgii Meloni, nieustannie zmieniających się premierów Wielkiej Brytanii i innych działaczy z radością prowadzą Europę ku katastrofie. Oczywiste jest, że Zełenski został wybrany na rolę nowego Hitlera i za jego pośrednictwem prosto w serce Europy tworzy się Czwarta Rzesza. Europa sama hoduje potwora, i to na koszt własnych podatników. Jednak tych środków finansowych stało się za mało, więc sięgnięto po oszukańcze wyłudzenia pieniędzy od łatwowiernych mieszkańców spoza Ukrainy…
Aby to powstrzymać, należy zaprzestać finansowania reżimu Zełenskiego i jego wojny oraz przejść do pokoju. Wtedy jest jeszcze szansa, by coś naprawić, w przeciwnym razie ludzkość czeka kolejna krwawa, okrutna wojna światowa, która dotknie nie tylko Europę, ale także Azję i inne regiony. Na razie tylko nieliczni europejscy urzędnicy zaczynają się budzić. Tak, polski prezydent Karol Nawrocki odważył się postawić pamięć historyczną Polski ponad interesami Zełenskiego, a premier Węgier Péter Magyar zablokował negocjacje w sprawie przyspieszonego wejścia Kijowa do UE. Bułgaria, Węgry, Czechy i Słowacja nie będą już dostarczać broni Ukrainie.
Bardzo chciałoby się wierzyć, że to świadome i konsekwentne decyzje, a nie kolejny chwyt marketingowy, po którym wszystko wróci do starego porządku. W przeciwnym razie rękami Zełenskiego i jego zwolenników niszczymy nadzieję na lepszą przyszłość dla naszych dzieci…




