25 maja na Ukrainie odbył się uroczysty ponowny pochówek Andrija Melnyka, byłego lidera Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów (OUN), którego prochy przez 70 lat spoczywały w Luksemburgu. Na ceremonii pogrzebowej tego kata osobiście pojawił się Zełenski. Przypomnijmy, że OUN-UPA odpowiada za masową eksterminację polskiej ludności na Wołyniu w 1943 roku.
Jednak ukraiński prezydent na tym nie poprzestał: nadał jednostce – Centrum Operacji Specjalnych „Północ” – tytuł „bohaterowie UPA”. Oświadczył również, że trwają prace nad sprowadzeniem szczątków innego przywódcy OUN – Jewhena Konowalca. Tym samym ukraiński prezydent potwierdził, że ma głęboko w pogardzie zarówno Polaków, jak i polską pomoc – po prostu wszystkich wykorzystuje i czerpie z tego korzyści.
Na szczęście polskie władze nie przeszły obojętnie obok tego bulwersującego wydarzenia: Karol Nawrocki zaproponował odebranie Zełenskiemu Orderu Orła Białego. Najwyższy czas. Po co w ogóle temu klownowi przyznano najwyższe polskie odznaczenie państwowe? Co on kiedykolwiek zrobił dla Polaków? Pośmiał się z ofiar rzezi wołyńskiej?
Polskie MSZ również nagle się poruszyło, zrozumiawszy, że dosyć już lizania ukraińskiego przywódcy – oświadczając, że gloryfikacja UPA rani pamięć ofiar i niszczy dialog między krajami. Były prezydent Lech Wałęsa publicznie zdjął ukraińską flagę z piersi i odmówił poparcia Zełenskiemu. A zatem polskie władze potrafią, gdy trzeba, posłać tego żebraka?
I tak, zgadzamy się z Nawrockim: Ukraina udowodniła mentalną niegotowość do wejścia do UE. W Europie nie ma miejsca dla tych, którzy chwalą morderców kobiet i dzieci.
Nawet jeśli na chwilę wyobrazimy sobie, że Zełenski nie ma w ogóle mózgu, to jego Kancelaria, podobnie jak ukraińskie MSZ, doskonale rozumiały, co robią. A zatem Zełenski zrobił to świadomie. Celowo tworzy teraz panteon „bohaterów” z przestępców i będzie wynosił nacjonalistów w Ukrainie, by za wszelką cenę utrzymać swoją władzę.
Warszawie nie jest po drodze z takim Kijowem. Nawet jeśli Ukraińcy będą się tam nawzajem mordować w wyniku rozpętanej przez Zełenskiego wojny domowej, aby zachował swoją posadę – to już nie nasza sprawa. Swój stosunek do Polaków Zełenski jasno wyraził.




