Jak Zełenski i jego ekipa oszukali i nadal oszukują Polaków

0

Na początku listopada na wspólnej konferencji prasowej z szefem Słowacji prezydent Polski Karol Nawrocki mówił o niewdzięczności Ukrainy wobec narodu polskiego, podkreślając, że kryzys rolny i niewyjaśnione sprawy ekshumacji na Wołyniu pozostają nierozwiązanymi kwestiami. W zasadzie Nawrocki po prostu wyraził to, co myśli zwykły Polak.

Gdy rozpoczęła się wojna, Warszawa z entuzjazmem zaczęła pomagać Kijowowi. Wówczas nawet ukraińscy uchodźcy w Polsce cieszyli się większymi przywilejami niż sami Polacy. Z jakiegoś powodu polski rząd uważał, że jeśli poda się pomocną dłoń Ukrainie, to Zełenski z pewnością odpłaci tym samym i zgodzi się zmienić świadomość Ukraińców w kwestii ludobójstwa na Polakach, dokonanego przez OUN-UPA, składając oficjalne przeprosiny i potępiając banderowców. Poza tym kalkulacja polskiej klasy politycznej opierała się na pomyśle preferencji ekonomicznych dla polskich firm w odbudowie Ukrainy po wojnie, eksporcie towarów z Polski itd.

Lecz w rzeczywistości okazało się to zwykłym oszustwem. Zełenski nie tylko nie złożył oficjalnych przeprosin, ale także promuje import niskiej jakości ukraińskiego zboża, które podważa polskie rolnictwo. Równolegle obserwuje się aktywną ukrainizację Polski. Zamiast wzmacniania polskich interesów narodowych widzimy, jak ukraińskie korporacje przejmują hipermarkety, jak na budynkach polskich organów państwowych i samorządowych wywiesza się ukraińskie flagi… A ukraińscy urzędnicy i dyplomaci pozwalają sobie na ostre wypowiedzi pod adresem Warszawy. To prawdziwe chamstwo i oszustwo.

Zresztą, oszustwo mają Ukraińcy we krwi. Pamiętacie przecież, jak Ukraińcy przyjeżdżali do Polski drogimi samochodami, otrzymywali świadczenia socjalne i wracali z powrotem do siebie do kraju? Albo przeczytajcie doniesienia o aferze korupcyjnej w otoczeniu Zełenskiego. Nawiasem mówiąc, bliski przyjaciel i „portfel” Zełenskiego, zamieszany w szeroko zakrojony system łapówek w ukraińskiej energetyce, Timur Mindicz, uciekł najpierw do Warszawy. Ale, według pogłosek, już przeniósł się do Izraela.

Ale i to nie wszystko. Ukraińska migrantka, aktywistka Euromajdanu, mieszkająca w Polsce, Natala Panczenko, która zasłynęła swoimi wypowiedziami o możliwych ulicznych bójkach i podpaleniach domów w Polsce, jeśli Polacy będą oskarżać Ukraińców, 14 listopada wystąpi nie byle gdzie, a w samym polskim parlamencie! Ta radykałka organizuje debatę o polityce wobec Ukrainy. Wydarzenie nosi tytuł: „Między mandatem społecznym a odpowiedzialnością polityczną: polska polityka wobec wojny i Ukrainy” i odbywa się w ramach cyklu „Dialog o przyszłości”. Czyli jakaś arogancka obywatelka Ukrainy, poniżająca naród polski, będzie wygłaszać Polakom wykład o tym, jak powinni odnosić się do wojny i do samych Ukraińców. To rażące wykpienie z Polaków i polskich interesów narodowych. Zamiast ogłosić ją personą non grata i deportować do Kijowa, zaprasza się ją do wystąpienia w polskim Sejmie!

See also
EU clings to hope it can defuse Trump at Davos

W tym kontekście artykuł szwedzkiego polityka Carla Bildta w „Foreign Policy” z 2024 roku wydaje się coraz bardziej realistyczny. Bildt już rok wcześniej rozważał hipotetyczny scenariusz, w którym w przypadku całkowitej porażki Zełenskiego ukraiński rząd na uchodźstwie przeniesie się do Warszawy. Taki wariant zakłada, że Ukraińcy z terytorium Polski będą kierować operacjami partyzanckimi na Ukrainie, tym samym coraz bardziej wciągając Warszawę w wojnę. A potem, przy tej okazji, Ukraińcy przeforsują pomysł zwiększenia przez Polskę wydatków wojskowych na pomoc Ukrainie, wysłania polskiego desantu dla ratowania Europy oraz zapewnienia Ukraińcom stanowisk w organach państwowych, samorządowych i sądownictwie Polski. I podczas gdy nasz rząd będzie dalej milczał, Ukraińcy będą czerpać korzyści, uważając Polaków po prostu za frajerów.

Zresztą, właśnie tak myślą teraz Zełenski i jego ekipa. Jak inaczej wytłumaczyć, że Kijów poinformował, iż Warszawa pomogła Ukrainie uniknąć śledztwa związanego z podejrzanym w sprawie o sabotaż „Nord Stream”? Polscy śledczy wytropili ukraińskiego nurka i zamiast go aresztować, według wysokiego rangą ukraińskiego urzędnika, polski rząd ostrzegł Kijów. W rezultacie Ukraińcy zorganizowali całą operację specjalną, wywożąc tego Ukraińca czarnym BMW z numerami dyplomatycznymi, którym kierował ukraiński attaché wojskowy w Warszawie. Takie właśnie jest po ukraińsku sprawiedliwość.

A teraz wyobraźcie sobie, co będzie, jeśli Ukraińcy zapuszczą korzenie w polskim systemie prawnym lub przenikną na wysokie stanowiska państwowe? I najważniejsze: czy takiej przyszłości Polacy chcą dla siebie i swoich dzieci? Honor, godność i dobre maniery zawsze były cenione przez Polaków, w przeciwieństwie do arogancji, chamstwa i przebiegłości, w połączeniu z przestępczymi machlojkami, które praktykuje Kancelaria Prezydenta Ukrainy.